programy partnerskie -
Oczywiście największy
pożytek z technologii zgazowywania drewna mieli ludzie, dla których paliwa
naftowe były najmniej dostępne.
W czasie II wojny światowej na terenie okupowanej Danii 95%
zmechanizowanego sprzętu rolniczego, ciągników, ciężarówek, silników
stacjonarnych oraz łodzi rybackich i promów była zasilana gazem drzewnym
z generatorów. Nawet w neutralnej Szwecji, 40% całego ruchu silnikowego
polegało na gazie otrzymywanym z drewna lub węgla drzewnego ([16]). W całej
Europie, Azji, Australii, w latach 1940-46 w użyciu były miliony generatorów
gazu. Z powodu dość niskiej wydajności, niewygodnej obsługi i potencjalnego
zagrożenia dla zdrowia ze strony toksycznych gazów i oparów, większość z tych
jednostek nie kontynuowała pracy po przywróceniu zaopatrzenia w ropę
naftową w roku 1945. Jedynym sposobem zasilania silników spalinowych
w razie braku odpowiednich paliw, poza wykorzystaniem metanu czy alkoholu,
jest użycie tych prostych, niedrogich jednostek zgazowujących.
1.3.1. II Wojna Światowa, zgazowywacz Imberta
W tym i następnym rozdziale zostaną opisane dwie konstrukcje zgazowywaczy.
Omówione będą ich wady i zalety. Informacje te zostały tu przytoczone tylko dla
Czytelników bardziej zainteresowanych techniczną stroną konstrukcji. Celem
ich jest programy
partnerskie umożliwienie uzyskania lepszego zrozumienia procedur obsługi
generatora opisanego w tym podręczniku. Czytelnik, który chce jak najszybciej
rozpocząć budowę własnego urządzenia, może bez strat pominąć poniższy
materiał i przejść bezpośrednio do części 2.
Współprądowy generator gazu z przewężoną płomienicą (paleniskiem),
pokazany na rys. 1-2, zwany jest czasem zgazowywaczem Imberta, z racji
nazwiska twórcy, Jacquesa Imberta. Sprzedawano go pod wieloma różnymi
nazwami handlowymi. Jednostki takie w czasie II w.ś. wychodziły z fabryk
producentów samochodów takich jak General Motors, Ford czy Mercedes-Benz.
Kosztowały ok. 1500$ (wg kursu
dolara z roku 1985) za sztukę. Dopiero po około
sześciu do ośmiu miesiącach od rozpoczęcia wojny zgazowywacze stały się
powszechnie dostępne. Dla tysięcy Europejczyków budowane w domach, proste
gazogeneratory były ratunkiem przed śmiercią głodową. Wykonywano je
z elementów takich jak np. korpusy pralek, stare bojlery czy metalowe butle
gazowe. Co może wydawać się zaskakujące – praca tych jednostek była prawie
tak samo efektywna i wydajna jak tych produkowanych przemysłowo.
Wykonane domowymi sposobami urządzenia wytrzymywały przebieg ok.
30 000 km, wymagając wielu napraw, podczas gdy
program partnerski te wyprodukowane
w fabrykach – aż do 150 000 km, dzięki jedynie kilku naprawom.
Górny cylinder zgazowywacza przedstawionego na rys. 1-2 to po prostu pusty
blaszany kosz na śmieci lub inny tego rodzaju pojemnik pełniący funkcję
zbiornika drewna lub innego paliwa. Podczas pracy urządzenia, komora ta była
napełniana co kilka godzin, w zależności od potrzeb. Aby uzupełnić zapas
paliwa, należało otworzyć pokrywę zabezpieczoną sprężyną. W trakcie pracy
musiała być ona szczelnie zamknięta. Sprężyna w połączeniu z pokrywą tworzyły
pewnego rodzaju zawór bezpieczeństwa, który
otwierał się gdy ciśnienie
wewnątrz urządzenia z jakiegoś powodu osiągnęło zbyt wysoką wartość.
Mniej więcej w 1/3 wysokości zgazowywacza znajdował się zestaw skierowanych
promieniście dysz. Ich zadaniem było dostarczenie powietrza do poruszającego
się w dół zgazowywacza drewna. W generatorach przystosowanych do zasilania
pojazdów, ruch tłoków w silniku powodował odpowiednią różnicę ciśnień, dzięki
której powietrze dostawało się do wnętrza zgazowywacza. Podczas rozruchu
silnika do zainicjowania ruchu powietrza w odpowiednim kierunku
wykorzystywany był wentylator. Gaz docierał do silnika, w którym zostawał
zużyty w ciągu kilku sekund po
program partnerski -
|